Wpisy archiwalne w kategorii
Kręcenie się
| Dystans całkowity: | 1257.29 km (w terenie 134.00 km; 10.66%) |
| Czas w ruchu: | 87:48 |
| Średnia prędkość: | 13.81 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 59.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 74165 m |
| Suma kalorii: | 3295 kcal |
| Liczba aktywności: | 70 |
| Średnio na aktywność: | 17.96 km i 1h 16m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 25 czerwca 2007Kategoria Kręcenie się, Blogowanie
| km: | 27.60 | km teren: | 0.00 | czas: | 02:05 | km/h: | 13.25 |
Do babci (ale zupełnie innej niż ta babcia z wczoraj) a potem bujanie się w tę i w tamtę.
Acha - zaciekawiony forumową dyskusją nt. ścieżek rowerowych we Wrocławiu, najsampierw roześmiałem się diabolicznie w głos (bo przecież my tu w Bielsku mamy zupełnie inaczej, czyli lepiej) a potem postanowiłem przypatrzeć się rzeczy i udokumentować ten idealny stan.
Otóż nie jest taki idealny o dziwo. Np. takie o.

Jedzie sobie człowiek jak panisko ŚCIEŻKĄ aż tu z nienacka JEB! Koniec ścieżynki.
Jak to? Jak to? - myśli zdezorientowany i rzuca bezradnie spojrzeniem w dal. A w dali, jakieś 4-5 metrów dalej znów jest ścieżka. Wystarczy się teleportować przez jezdnię i już. No teleportować dlatego, że Władcy Dróg (WD) nie zaplanowali w tym miejscu innej opcji. I w tym i w kilku innych na ulicy Andersa. Inny rodzaj poczucia humoru WD widać w tych znakach, co to one pokazują, że po danej powierzchni mogą się poruszać społem roweziarze i piesi. No ten obrazek z rowerkiem i pedofilem z dzieckiem a wszystko podzielone krechą na pół. No i WD wymyślili na oddcinku 100 może 200 metrów, że raz pedofol jest po lewej rowerka, raz po prawej a raz pod rowerkiem.
Pytanie: Po której kurwa stronie mam jechać?
Odpowiedź: A chuj go wie.
No ale my do babci. Do tej babci też lubimy, bo ona dla odmiany mieszka tu.

Znaczy gdzieś po środku tej góry, na lewo od tego, o.

To, o - to jest Stalownik. Dawny szpital wojewódzki. Teraz jest całkiem zepsuty i służy trochę tak do niczego. Służy do niczego od lat, za to w bardzo ładnym miejscu.
Z rzeczy, które służą do niczego i są zepsutymi budynkami mamy jeszcze takie coś.

To trochę służy, bo reklamuje trampka. Krakusy wiedzą, że takie zepsute budynki są fajne, bo też mają coś podobnego w dość eksponowanym miejscu, co nie?
Ale tak naprawdę trochę do niczego jesteśmy my - ja i bajka, bo snując się bez celu konkretniejszego niż wpłatomat w Tesco, zgubiliśmy się prawie w okolicach dworca ale za to z widokiem na Skrzyczne.

Serio. Na lewo od tej multilatarni jest Skrzyczne.
• • •
Uzupełnienie sprawozdania, czyli akcja Ctrl+C Ctrl+V z blożka słusznie minionego.
Jako bonus artystyczne zdjęcie mojego koła z amorkiem, wykonane samodzielnie przez aparat, gdyż nie wyłączyłem urządzenia a ono dyndając swobodnie strasznie się nudziło. No to pstryknęło se o takie coś.

Acha - zaciekawiony forumową dyskusją nt. ścieżek rowerowych we Wrocławiu, najsampierw roześmiałem się diabolicznie w głos (bo przecież my tu w Bielsku mamy zupełnie inaczej, czyli lepiej) a potem postanowiłem przypatrzeć się rzeczy i udokumentować ten idealny stan.
Otóż nie jest taki idealny o dziwo. Np. takie o.

Jedzie sobie człowiek jak panisko ŚCIEŻKĄ aż tu z nienacka JEB! Koniec ścieżynki.
Jak to? Jak to? - myśli zdezorientowany i rzuca bezradnie spojrzeniem w dal. A w dali, jakieś 4-5 metrów dalej znów jest ścieżka. Wystarczy się teleportować przez jezdnię i już. No teleportować dlatego, że Władcy Dróg (WD) nie zaplanowali w tym miejscu innej opcji. I w tym i w kilku innych na ulicy Andersa. Inny rodzaj poczucia humoru WD widać w tych znakach, co to one pokazują, że po danej powierzchni mogą się poruszać społem roweziarze i piesi. No ten obrazek z rowerkiem i pedofilem z dzieckiem a wszystko podzielone krechą na pół. No i WD wymyślili na oddcinku 100 może 200 metrów, że raz pedofol jest po lewej rowerka, raz po prawej a raz pod rowerkiem.
Pytanie: Po której kurwa stronie mam jechać?
Odpowiedź: A chuj go wie.
No ale my do babci. Do tej babci też lubimy, bo ona dla odmiany mieszka tu.

Znaczy gdzieś po środku tej góry, na lewo od tego, o.

To, o - to jest Stalownik. Dawny szpital wojewódzki. Teraz jest całkiem zepsuty i służy trochę tak do niczego. Służy do niczego od lat, za to w bardzo ładnym miejscu.
Z rzeczy, które służą do niczego i są zepsutymi budynkami mamy jeszcze takie coś.

To trochę służy, bo reklamuje trampka. Krakusy wiedzą, że takie zepsute budynki są fajne, bo też mają coś podobnego w dość eksponowanym miejscu, co nie?
Ale tak naprawdę trochę do niczego jesteśmy my - ja i bajka, bo snując się bez celu konkretniejszego niż wpłatomat w Tesco, zgubiliśmy się prawie w okolicach dworca ale za to z widokiem na Skrzyczne.

Serio. Na lewo od tej multilatarni jest Skrzyczne.
• • •
Uzupełnienie sprawozdania, czyli akcja Ctrl+C Ctrl+V z blożka słusznie minionego.
Jako bonus artystyczne zdjęcie mojego koła z amorkiem, wykonane samodzielnie przez aparat, gdyż nie wyłączyłem urządzenia a ono dyndając swobodnie strasznie się nudziło. No to pstryknęło se o takie coś.

Środa, 13 czerwca 2007Kategoria Kręcenie się
| km: | 10.00 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:45 | km/h: | 13.33 |
Dom - bank - dom x 2.
Mniejsza z tym, że razy dwa istotne, że raz drugi był w deszczu rzęsistym jak poranny mocz, co przywołało wspomnienie.
Owo wspomnienie wygląda tak.
Mniejsza z tym, że razy dwa istotne, że raz drugi był w deszczu rzęsistym jak poranny mocz, co przywołało wspomnienie.
Owo wspomnienie wygląda tak.
Wtorek, 5 czerwca 2007Kategoria Kręcenie się
| km: | 27.80 | km teren: | 3.00 | czas: | 02:10 | km/h: | 12.83 |
Takie tam kręcenie się po Wapienicy i po Bielsku. Zakupiono nowe klocki hamulcowe, nowy bidon. Kól w sensie :)
A trochę historii na dziś wyglada tak.
A trochę historii na dziś wyglada tak.
Poniedziałek, 4 czerwca 2007Kategoria Blogowanie, Kręcenie się, Spacerniak
| km: | 24.00 | km teren: | 3.00 | czas: | 01:43 | km/h: | 13.98 |
Wczoraj minął rok. Od rozmaitych rzeczy. Np. 3. czerwca ubiegłego roku się nam ochajtało z Bajką. Paręnaście godzin później, już 4. czerwca, dostaliśmy od naszych przyjaciół najzajebistrze prezenty, jakie moglibyśmy sobie wymarzyć - rowery. Dość kiepskie zresztą. Bajkowy makrokesz o wadze lekkiego czołgu z plastelinowymi obręczami i mój zabytek z pospawaną ramą i sześcioma przełożeniami. Były prześliczne. Nic to, że po kilku miesiacach oboje mieliśmy już nowe wierzchowce, ważne, że tamte dwa zapoczątkowały naszą Wielką Przygodę z Rowerami.
Jakiś czas później zacząłem pisać rowerowego blożka, którego pierwszy wpis wyglądał tak:
"Я не помню как я родился на свет Был он белым бля или зелёным Это не важно
To taki optymistyczny akcent na początek. Wiele takich nie będzie, bo życie rowerzysty in the city, to nie jest jakaś zasraniutka bułka z masłem. To bułka z czymś wiecej.
Ямайка! Я наверно родился в майке. На твоих руках На моих ногах -песок Я хожу без носок, босиком. Мои волосы ниже стандарта Мне нужна твоя карта."
Tak sobie podśpiewując piosenki Pjatnicy jechałem przez Kraków, bo tam wówczas mieszkaliśmy.
Teraz mam zamiar przenieść tamte wspominki tu, bo po pierwsze tamto miejsce trochę podupada, a po drugie - tu jest zdecydowanie bardziej odpowiednio pisać o rowezierstwie niż na blogu, pośród zawiedzionych miłości, straconych szans i innych takich życiowych rzeczy.
Ot co :)
* * *
Po tym, jak mój ślubny rower parę razy mnie... no, powiedzmy, że nie spełnił oczekiwań (w końcu był miejski i był damką, tak?), upatrzyłem sobie pojazd, zaallegrowałem i czekałem na przesyłkę.
Moje czekanie wyglądało tak
* * *
Dom - babcia (Stalownik) - Olszówka - Karbowa - Skarpowa - lotnisko - dom.
Jakiś czas później zacząłem pisać rowerowego blożka, którego pierwszy wpis wyglądał tak:
"Я не помню как я родился на свет Был он белым бля или зелёным Это не важно
To taki optymistyczny akcent na początek. Wiele takich nie będzie, bo życie rowerzysty in the city, to nie jest jakaś zasraniutka bułka z masłem. To bułka z czymś wiecej.
Ямайка! Я наверно родился в майке. На твоих руках На моих ногах -песок Я хожу без носок, босиком. Мои волосы ниже стандарта Мне нужна твоя карта."
Tak sobie podśpiewując piosenki Pjatnicy jechałem przez Kraków, bo tam wówczas mieszkaliśmy.
Teraz mam zamiar przenieść tamte wspominki tu, bo po pierwsze tamto miejsce trochę podupada, a po drugie - tu jest zdecydowanie bardziej odpowiednio pisać o rowezierstwie niż na blogu, pośród zawiedzionych miłości, straconych szans i innych takich życiowych rzeczy.
Ot co :)
* * *
Po tym, jak mój ślubny rower parę razy mnie... no, powiedzmy, że nie spełnił oczekiwań (w końcu był miejski i był damką, tak?), upatrzyłem sobie pojazd, zaallegrowałem i czekałem na przesyłkę.
Moje czekanie wyglądało tak
* * *
Dom - babcia (Stalownik) - Olszówka - Karbowa - Skarpowa - lotnisko - dom.
Sobota, 2 czerwca 2007Kategoria Kręcenie się
| km: | 17.50 | km teren: | 7.50 | czas: | 01:10 | km/h: | 15.00 |
Takie tam. Dom - Cieszyńska - Wapienica zapora - lotnisko - dom.
Piątek, 1 czerwca 2007Kategoria Kręcenie się
| km: | 5.30 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:25 | km/h: | 12.72 |
Do rodziców bajki po kasiorkę :)
Poniedziałek, 21 maja 2007Kategoria Spacerniak, Kręcenie się
| km: | 18.00 | km teren: | 5.00 | czas: | 01:30 | km/h: | 12.00 |
Dom - Wapienica - Zapłocie - Trzy Lipki(386) - Sarni Stok - Rodzice - Dom
(Spacerek przedwieczorny)
(Spacerek przedwieczorny)
Czwartek, 17 maja 2007Kategoria Kręcenie się, Spacerniak
| km: | 35.00 | km teren: | 10.00 | czas: | 02:00 | km/h: | 17.50 |
Dom-Pętla Wapienicka-Sarni Stok-Dom
Sobota, 12 maja 2007Kategoria Spacerniak, Kręcenie się
| km: | 32.00 | km teren: | 5.00 | czas: | 02:00 | km/h: | 16.00 |
Dom-Wapienica-Zapłocie-Trzy Lipki-Sarni Stok-Trzy Lipki-Rodzice-Dom
Niedziela, 29 kwietnia 2007Kategoria Kręcenie się, Questy, Spacerniak
| km: | 43.00 | km teren: | 16.00 | czas: | 03:20 | km/h: | 12.90 |
Dom-Wapienica-Jaworze Średnie-Nałęże-Wieszczęta-Międzyrzecze-Wapienica-Dom

