Środa, 5 września 2007Kategoria Blogowanie
| km: | 0.00 | km teren: | 0.00 | czas: | km/h: |
Korzystając z fatalnej pogody oraz tego, że na drzwiach naszej klatki schodowej wisi info o włączeniu kaloryferów do gry (toż to jeszcze lato!), zapraszam społeczeństwo do lektury tendencyjnego artykułu z Gazety, o życiu roweziarza w Krakowie. Mieście, w którym spędziłem kilka fajnych lat, i które (Seth mi światkiem) wcale tak złe dla rowerów nie jest.
Ladys & Gentelmen: "The Link"!
Ladys & Gentelmen: "The Link"!
Wtorek, 4 września 2007Kategoria Blogowanie
| km: | 0.00 | km teren: | 0.00 | czas: | km/h: |
Hmm... zmywanie jest niebezpieczne, czego dowodem wczorajsza przygoda. Próbując zmyć lekko co prawda pęknięty talerz, doprowadziłem do jego rozczłonkowania, a on doprowadził mój prawy kciuk do niewielkiej ruiny.
Dzięki temu mam alibi. Nie jeżdżę nie dlatego, że pogoda mokra i ziąb, a dlatego, że chwilowo nie mam możliwości dogadania się z wajchami tylnej przerzutki.
Poza tym chyba nie lubię widoku swoich kości. Nawet tych niewielkich.
Dzięki temu mam alibi. Nie jeżdżę nie dlatego, że pogoda mokra i ziąb, a dlatego, że chwilowo nie mam możliwości dogadania się z wajchami tylnej przerzutki.
Poza tym chyba nie lubię widoku swoich kości. Nawet tych niewielkich.
Wtorek, 28 sierpnia 2007Kategoria Kręcenie się
| km: | 11.66 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:59 | km/h: | 11.86 |
Po mieście w pogoni za bojówkami (portkami w sensie).
Porażka raczej choć bajka i owszem nabyła.
Porażka raczej choć bajka i owszem nabyła.
Niedziela, 26 sierpnia 2007Kategoria Kręcenie się, Z dzieckami
| km: | 18.00 | km teren: | 0.00 | czas: | 01:20 | km/h: | 13.50 |
Bielsko - Opole - Bielsko.
Tak bogiem a prawdą, to pomiędzy Bielskiem a Opolem trochę przy pomocy PKP (jakieś 246 km). Ale resztę, te 18 km rowerkiem jak trza. Znaczy się chyba 18 i chyba godzinę dwadzieścia, bo liczniczek wożony pekapem wysiadł w drodze powrotnej, więc trochę szacunkowe dane.
Tak więc szacunek :)
PS. W zasadzie to nie wczoraj a dziś była ostatnia wycieczka z dzieckami, co nie?
Tak bogiem a prawdą, to pomiędzy Bielskiem a Opolem trochę przy pomocy PKP (jakieś 246 km). Ale resztę, te 18 km rowerkiem jak trza. Znaczy się chyba 18 i chyba godzinę dwadzieścia, bo liczniczek wożony pekapem wysiadł w drodze powrotnej, więc trochę szacunkowe dane.
Tak więc szacunek :)
PS. W zasadzie to nie wczoraj a dziś była ostatnia wycieczka z dzieckami, co nie?
Piątek, 24 sierpnia 2007Kategoria Z dzieckami, Spacerniak, Questy
| km: | 30.90 | km teren: | 0.00 | czas: | 01:54 | km/h: | 16.26 |
Dom - Komorowice Krakowskie - Bestwina - Janowice - Komorowice - Dom.
Ostatnia wycieczka w te wakacje z chłopakami. Jutro wracają do się.
Ostatnia wycieczka w te wakacje z chłopakami. Jutro wracają do się.
Wtorek, 21 sierpnia 2007Kategoria Kręcenie się, Z dzieckami
| km: | 14.60 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:52 | km/h: | 16.85 |
Sobota, 18 sierpnia 2007Kategoria Z dzieckami, Questy, Babcia, rodzice
| km: | 117.00 | km teren: | 20.00 | czas: | 06:50 | km/h: | 17.12 |
Polska - Czechy - Polska.
A detalicznie:
Dom - Wapienica - Jaworze Średnie - Jaworze Nałęże - Górki Wielkie - Czarny Las - Nierodzim - Kozakowice - Goleszów - Dzięgielów - Leszna Górna Przejście Graniczne - Trinec - Cesky Tesin - Cieszyn - Mnisztwo - Bażanowice - Góra na Zadki (?) - Ogrodzona - Kisielów - i powrót.
I owszem, się było za granicą. O proszę.

Przez Trinec do Czeskiego Cieszyna zajechaliśmy.

Było dość nudno, więc gubiąc się trochę (ze dwa razy) pojechaliśmy do Cieszyna polskiego.

Jak widać tu nudno nie było, gdyż łańcuch dziecka uległ lekkiej dewastacji.
Wyszło nam, że jak nic trza śmigać do babci. Droga urokliwa ale narobiliśmy się na tym dwudziestokilometrowym kawałku z Cieszyna do Kisielowa bardziej, niż z Bielska do zagranicy, co było kilometrów ponad 50.

Fota z naszego słabego aparatu tego nie ukaże, ale toto jest Javorovy, wyzierający spoza wyziewów huty w Trincu. Javorovy dla tamtejszych glajciarzy to coś, jak Skrzyczne dla naszych. Sie tam kiedyś latało. Ech...

No a po drodze wyjaśniło nam się, skąd Majkrosoft wziął se tapetkę do Windowsów.
A detalicznie:
Dom - Wapienica - Jaworze Średnie - Jaworze Nałęże - Górki Wielkie - Czarny Las - Nierodzim - Kozakowice - Goleszów - Dzięgielów - Leszna Górna Przejście Graniczne - Trinec - Cesky Tesin - Cieszyn - Mnisztwo - Bażanowice - Góra na Zadki (?) - Ogrodzona - Kisielów - i powrót.
I owszem, się było za granicą. O proszę.

Przez Trinec do Czeskiego Cieszyna zajechaliśmy.

Było dość nudno, więc gubiąc się trochę (ze dwa razy) pojechaliśmy do Cieszyna polskiego.

Jak widać tu nudno nie było, gdyż łańcuch dziecka uległ lekkiej dewastacji.
Wyszło nam, że jak nic trza śmigać do babci. Droga urokliwa ale narobiliśmy się na tym dwudziestokilometrowym kawałku z Cieszyna do Kisielowa bardziej, niż z Bielska do zagranicy, co było kilometrów ponad 50.

Fota z naszego słabego aparatu tego nie ukaże, ale toto jest Javorovy, wyzierający spoza wyziewów huty w Trincu. Javorovy dla tamtejszych glajciarzy to coś, jak Skrzyczne dla naszych. Sie tam kiedyś latało. Ech...

No a po drodze wyjaśniło nam się, skąd Majkrosoft wziął se tapetkę do Windowsów.
Czwartek, 16 sierpnia 2007Kategoria Spacerniak, Z dzieckami
| km: | 15.70 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:56 | km/h: | 16.82 |
Dom - Stalownik - dom, czyli wizyta u babci (ale takiej innej, niż ta z kategorii "Babcia").
Środa, 15 sierpnia 2007Kategoria Z dzieckami, Szczytowanie, Spacerniak, Questy
| km: | 54.50 | km teren: | 15.00 | czas: | 03:27 | km/h: | 15.80 |
Dom - Bystra - Meszna - Buczkowice - Szczyrk - Przełęcz Karkoszczonka (729) - Brenna - Górki - Jaworza - Wapienica - Lotnisko - Dom.
Acha - chciałem się jeszcze wypowiedzieć w temacie "wkurw, czyli o letnikach i niedzielnych roweziarzach". Głęboko wierzę, że taki temat istnieje. Serio.
No bo Szczyrk, to spoko - nie moja piaskownica, nie moja sprawa i wpakowałem się tam ze świadomością, że jest tam słabo oraz tłok. Ale jakoś tam da się jechać razem z samochodami i nie wpadać na pieszych. Następnie przegibujemy się przez Karkoszczonkę i oczom naszym ukazuje się Brenna.
Brrnna, Brrnna, Brrnna - powtórzymy za narratorem z Little Britain - mityczna kraina długich bulwarów, długich nosów i najdłuższych orgazmów. Brrnna. Całe pół Śląska tam zjeżdża na wywczas i dobrze, bo się im należy. Chciałbym jeszcze, żeby im się należało patrzenie pod nogi, pilnowanie psów i smarkaterii, żeby nie trzeba było po tym jeździć. I chciałbym jeszcze, żeby ktoś im powiedział, że jak już wsiadają na rowery, to mają pełne prawo poruszania się prawą stroną ścieżki oraz nie mają obowiązku bycia najebanym
A najbardziej wzruszyła mnie czika blisko domu, która z zaciętą miną darło swoim ślicznym rowerkiem lewą stroną ruchliwej ulicy z lotniska, pełnej samochodów, pieszych i rowerzystów. Szczęśliwie dla idiotki wszyscy tam raczej wolniutko się przemieszczają, co nie przeszkodziło mi poczęstować babę japjerdolem świątecznym.
Brrnna, Brrnna, Brrnna...
Acha - chciałem się jeszcze wypowiedzieć w temacie "wkurw, czyli o letnikach i niedzielnych roweziarzach". Głęboko wierzę, że taki temat istnieje. Serio.
No bo Szczyrk, to spoko - nie moja piaskownica, nie moja sprawa i wpakowałem się tam ze świadomością, że jest tam słabo oraz tłok. Ale jakoś tam da się jechać razem z samochodami i nie wpadać na pieszych. Następnie przegibujemy się przez Karkoszczonkę i oczom naszym ukazuje się Brenna.
Brrnna, Brrnna, Brrnna - powtórzymy za narratorem z Little Britain - mityczna kraina długich bulwarów, długich nosów i najdłuższych orgazmów. Brrnna. Całe pół Śląska tam zjeżdża na wywczas i dobrze, bo się im należy. Chciałbym jeszcze, żeby im się należało patrzenie pod nogi, pilnowanie psów i smarkaterii, żeby nie trzeba było po tym jeździć. I chciałbym jeszcze, żeby ktoś im powiedział, że jak już wsiadają na rowery, to mają pełne prawo poruszania się prawą stroną ścieżki oraz nie mają obowiązku bycia najebanym
A najbardziej wzruszyła mnie czika blisko domu, która z zaciętą miną darło swoim ślicznym rowerkiem lewą stroną ruchliwej ulicy z lotniska, pełnej samochodów, pieszych i rowerzystów. Szczęśliwie dla idiotki wszyscy tam raczej wolniutko się przemieszczają, co nie przeszkodziło mi poczęstować babę japjerdolem świątecznym.
Brrnna, Brrnna, Brrnna...
Niedziela, 12 sierpnia 2007Kategoria Kręcenie się
| km: | 12.50 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:54 | km/h: | 13.89 |
Dom - Castorama - dom.
Po gospodarczej sobocie wypadzik po rozmaitości - a to siatka na koty, a to zszywacz tapicerski, a to, a tamto.
Powrót w imponującej ulewie, co przy okazji było testem dla kurtek nabytych niedawno na Allegrze. Bajkowa kurtka super, moja kurtka oki.
Po gospodarczej sobocie wypadzik po rozmaitości - a to siatka na koty, a to zszywacz tapicerski, a to, a tamto.
Powrót w imponującej ulewie, co przy okazji było testem dla kurtek nabytych niedawno na Allegrze. Bajkowa kurtka super, moja kurtka oki.


