to nie jestblog rowerowy

informacje

Tak jeżdżę:

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy bezo.bikestats.pl

linki

Piątek, 4 maja 2007Kategoria Babcia, rodzice, Spacerniak
km:76.00km teren:15.00 czas:04:15km/h:17.88
Dom-Wapienica-Jaworze Średnie-Jaworze Nałęże-Górki Wielkie-Czarny Las-Nierodzim-Kisielów-Babcia- i nazad: Dom.
Czwartek, 3 maja 2007Kategoria Questy, Szczytowanie
km:30.00km teren:20.00 czas:02:30km/h:12.00
Dom-Cygański Las-Kozia Góra(686)-Bystra-Dom
Środa, 2 maja 2007Kategoria Questy
km:58.00km teren:0.00 czas:04:00km/h:14.50
Dom-Bystra-Wilkowice-Łodygowice-Bierna-Tresna-Międzybrodzie Żywieckie-Międzybrodzie Bialskie-Kozy-Dom
Wtorek, 1 maja 2007Kategoria Questy
km:30.00km teren:15.00 czas:02:00km/h:15.00
Dom-Pętla Wapienicka-Dom
Niedziela, 29 kwietnia 2007Kategoria Kręcenie się, Questy, Spacerniak
km:43.00km teren:16.00 czas:03:20km/h:12.90
Dom-Wapienica-Jaworze Średnie-Nałęże-Wieszczęta-Międzyrzecze-Wapienica-Dom
Sobota, 21 kwietnia 2007Kategoria Questy, Spacerniak
km:32.00km teren:9.00 czas:02:00km/h:16.00
Dom-Bystra Leśniczówka-Babcia-Dom
Piątek, 1 grudnia 2006Kategoria Blogowanie
km:0.00km teren:0.00 czas:km/h:
Tia... wczoraj zadebiutowałem jako woda na młyn. Od wczoraj już nic nie będzie takie samo. Jestem evil biker i sam dostarczyłem światu dowodów na to. A było tak.
Ókochana moja wykryła w sobie skomplikowaną zakrętkę znaną pod nazwą Syndromu Moniki (tej z serialu Friends). Objawia się to niepohamowaną żądzą katalogowania czego bądź i gdzie bądź. W naszym przypadku padło na płyty CD i DVD, których posiadamy trochę nieludzką ilość. Różne takie filmy, muzyki, programy - oryginały oraz ich kopie bezpieczeństwa wykonywane na własny użytek za pomocą narzędzi open source ofkoz. Enyłej pałęta się to wszędzie i jest pewien problem z ogarnięciem tematu. Próba znalezienia czegoś konkretnego trwa długo i nie daje gwarancji sukcesu. Mamy nawet odpowiedni program pt. BML do katalogowania ale cóż z programu, kiedy fizycznie w magazynie jest burdel.
Luba upatrzyła se taką walizę na setki płyt i po nią właśnie wczoraj mknąłem.
Sklep z tymi walizami nowoczesny bardzo nie jest i dlatego zmykają go o 17. Uznałem to za zajebiste alibi do zakończenia pracy wcześniej niż zazwyczaj i przebicie się na drugą stronę Krakowa. Do Rynku a nawet do Wawelu spoko, potem musiałem się włączyć w oficjalny ruch - stać na światłach, wystawiać rękę, szanować bliźnich na pasach itp. No i właśnie z tym szacunkiem... znaczy szacunek do pieszych na pasach mam absolutny, jednak wczoraj wystąpił error z jego bezwzględnym okazywaniem.
Kobieta szła legalnie po przejściu. A ja ciut niecierpliwie chciałem ją objechać. Tak dosłownie. Od tyłu - znaczy za plecami. Pani z telepatią nie stała najlepiej, więc o moich planach nie wiedziała za wiele. Dla niej byłem tylko rozpędzoną, wściekłą maszyną śmierci. Znaczy się mam wrażenie, że właśnie tym, bo reakcje pani były adekwatne do czegoś silnie przerażającego. Pani łypnęła na mnie okiem i zamiast stanąć lub niewzruszenie podążać swoją drogą - stanęła i owszem a następnie odskoczyła do tyłu. Do tego samego tyłu, przez który przebiegała trajektoria mojej podróży.
Jebnąłem w panią. Na pasach. Miły ze mnie gość i nie chciałem zbyt dokładnie wycentrować krakowskiej mieszczki, więc jenbąwszy panią wyjebałem się malowniczo. Na pasach.
Boli mnie łokieć, boli mnie biodro, boli mnie zło tego świata i świadomość, że stałem się żywym potwierdzeniem miejskiej legendy o dzikich rowerzystach mających w pogardzie przepisy, szalejących pomiędzy samochodami i pieszymi, oraz tych pieszych rozjeżdżającymi.
Ponadto polarkom należą się łaty, tak? Ale walizę na zdobyłem :)

"Я - солдат,
мне обидно когда остаётся один патрон,
Только я или он
Последний вагон,
самогон,
нас таких миллион"
Czwartek, 28 września 2006Kategoria Blogowanie
km:0.00km teren:0.00 czas:km/h:
Jest tak, że jadę sobie wczoraj Plantami. No jadę, bo sprawę mam i trzeba dojechać. Sprawa nie jest pilna, więc jadę bez pośpiechu. Liczniczek niepewnie balansuje na granicy niedzielnego spaceru a ja jadę, omijając rodziny z dziećmi, śpiących pijaczków, południowoamerykańskich Indian półskutecznie udawających Navajo, oraz panoszące się wszędzie gołębie.
No właśnie. Gołębie.
Te gołebie, to raczej są głupie. I to tak bardziej głupie z całej siły. Słowo. Sam widziałem jak na dworcu jeden mały wróbelek wydutkał z okruszków trzy wypasione, bezmózgie piżony. Serio.
No i zbliżam się do takiego większego zgromadzenia gołąbków, które smacznie wpierdalały kruszynki rzucane im przez przemiłą staruszkę.
Staruszka rzuca, gołąki wpierdalają, dzieci przyglądają się szczęśliwe na widok tak doskonałej symbiozy człowieka z naturą. A ja jadę wolniutko. WOLNIUTKO MÓWIĘ!
Gołąbki rozstępowały się przede mną jak Morze Czerwone przed Mojżeszem. Odfruwały rzucając mi przez skrzydełka niechętne spojrzenia. Wszystkie. Prawie.
Stał taki jeden. Piżą pośród piżonów. Bezmózg wśród bezmózgów. Wzorzec krakowskiego gołębia jak w mordę strzelił. Stoi, rozgląda się zdziwiony zachowaniem współbraci, grucha se z wyrazem bezdennej głupoty na dziobie. Otrzaskany z tymi skrzydlatymi szczurami jestem dość dobrze i wiem (WIEM!), że te debile zawsze (ZAWSZE!) jednak schodzą z drogi.
Ten miał jednak inny plan na życie (no jasne, życie). Może miał problemy w domu, może był elektoratem PiS'u. Nie wiem. W każdym razie ani drgnął. Ja za to drgnąłem, bo mimo amortyzatorka, to jednak wibracje z koła na kierownicę się trochę przenoszą. Jako i ja przeniosłem piżona na łono Abrahama. Rozjechałem gołębia i przepadłem w bezkresie Plant, żegnany rozbawionym zawołaniem młodzieży - ja pierdole, o kurwa ale jazda, hyhyhy.
No jazda...

"Я - солдат
и я знаю свое дело,
мое дело стрелять,
чтобы пуля попала
в тело врага
Эта рагга для тебя мама-война,
теперь ты довольна?"
Piątek, 8 września 2006Kategoria Blogowanie
km:0.00km teren:0.00 czas:km/h:
Wczoraj lato w pełni, sandałkowo i w ogóle, a dziś Kraków w deszczu. Bywa.
Glan na nodze, prezerwatywowate ubranko wdziane i wio do roboty. Ósma dochodzi, więc zmrok już jakby minął. W dodatku wdzianko dość jaskrawe, oświetlenie migoce jak choinka w Hanuka a w dodatku na plecak założyłem silnie oczojebny pokrowiec przeciwdeszczowy. Wszystko co wcześniej napisałem stanowi tzw. INFORMACJĘ. Informacja ta zaś mówi, że byłem widoczny jak pijana druhna na sztywnym weselu. Mimo tego (a może właśnie dlatego, hm) jakieś 30% kiero-kurwa-wców wyjątkowo skutecznie centrowało kałuże, obryzgując mnie fontannami wodno-błotno-kupopsimi od oponek po czubek kaptura.
No kurwa fucking problem, gdyż nieprzemakalność i nienasiąkalność mojego odzienia miała to w prawdziwie szczerej pogardzie. Gdybym (jak człowiek) jechał chodniczkami, to ja wkurwiałbym pieszych spychając ich w kałuże i obryzgując ich nieczystościami. Za mną wołaliby słowami złemi oraz obrażali moją matkę. Ja byłbym karacielem czy jak tam kto woli punisherem. A tak to jestem ofiara niewinna ze statusem pokrzywdzonego przez te sitwe meteo-samochodo-komuno-masońsko-...itd.
A poza tym, to zajebiście jeździ się w deszczu :)

"НАТЯНИ НА ГОЛОВУ ГАНДОН
ЭТО ОТ УМА, ЭТО ВАВИЛОН

ON AND ON AND ON AND ON
MY SAGA KEEPS MOVING
LIKE A ROLLING STONE"
Czwartek, 7 września 2006Kategoria Blogowanie
km:0.00km teren:0.00 czas:km/h:
kto nie łamie przepisów from time to time, niech pierwszy się rzuci pod rower.
Bo jest tak, że sporą część przepisów posiadam w głebokiej pogardzie, gdyż są głupie, nieżyciowe albo stworzone przez PiS. Cokolwiek by im nie dolegało, są nieprzestrzegalne w wielkiej części zakresu swego działania. A mam na myśli rzeczy takie,jak:
1. zakaz jazdy rowerem po chodnikach,
2. obowiązek przeprowadzania roweru przez przejście dla pieszych,
3. zakaz wyprzedzania przez rowery innych pojazdów z prawej strony.
To tylko przykłady a zaraz powiem parę słów dlaczego te przepisy są głupie (w wielkiej części itd.).
Ad. 1. Nie mówię, że nie wkurwiają mnie kolesie pomykający slalomem chodniczkami z prędkością galopującego słonia. Owszem wkurwiają. Wkurwiają jeszcze bardziej jeśli potrącają po drodze staruszki, karmiące matki oraz mnie. Problem w tym, że ci szalency na swych pedalskich maszynach to coś jakby jedna z tzw. miejskich legend. Wszyscy o nich słyszeli a mało kto widział. A ci, których widziano, to naśladowcy postaci z rzeczonych legend. No coś jakby się chłopaki w Janosika bawili. Reszta rowerzystów na chodnikach, to zazwyczaj do przesady ostrożni ludzie, nie robiący nikomu krzywd żadnych. Mówię oczywiście o chodnikach szerokich jak step, których w miastach jest pod dostatkiem. Po wąskich nikt rozsądny nie jeździ, bo to głupie i niewygodne. ERGO - jeździłem i będę po chodnikach, bo bardziej niż mandatu boję się wkurwienia kierowców i możliwości znalezienia się pod kołami jakiegoś nerwowca.
Ad. 2. Raczej nie skuszę się na komentarz, bo idiotyzm przepisu przerasta moję możliwości ustosunkowania się do niego.
Ad. 3. Rzecz zazwyczaj dotyczy okolic świateł i innych skrzyżowań, bo w innych razach rowerzysta ma znikome szanse na wyprzedzenie samochodu z którejkolwiek strony. I tu są dwie rzeczy głupie. Pierwsza - to znaczy, że jak korek zaczyna się 100 m przed światłami, na których rowerzysta chce skręcić w prawo (a nie ma wydzielonego pasa), to ten rowerzysta ma czekać na swoją kolej grzecznie a broń boże starać się dotrzeć boczkiem? Głupie. Jeszcze bardziej głupie jest moje "po drugie", bo jeśli te samochody stoją przed światłami a rower jedzie obok nich z prawej strony, to on ich nie wyprzedza a mija. A to zupełnie inna bajka a przepisotwórca jest cymbał.

Ciekawostka jest jeszcze zakaz jazdy dwoma rowerami obok siebie. To akurat głupie nie jest ale za to jest wyjątkowe, bo inni użytkownicy dróg, szos oraz traktów takiego zakazu zapisanego w kodeksach nie mają.
I nie ma, że dura lex itd. Nawet w takiej armii jest możliwość niewykonania rozkazu, jeśli cośtam cośtam. Nie widzę więc przeciwskazań, żeby olewać idiotyczne przepisy, bo cośtam cośtam.
Zatem cośtam oraz piosenka Pjatnicy :)

"Я не кидал никого никогда
Я говорил только "да".
Иногда голодал
Иногда пропадал
Безутешно рыдал
Не рыгал, потому что не пил"
Serwis pogodowy IMGW
 Aktualna pogoda         »» Prognoza
© IMGW : www.pogodynka.pl

kategorie bloga

szukaj

archiwum