Środa, 22 kwietnia 2009Kategoria Spacerniak
| km: | 24.60 | km teren: | 0.00 | czas: | 01:45 | km/h: | 14.06 |
Po Bajkę zupełnie naokoło.
Wtorek, 21 kwietnia 2009Kategoria Spacerniak
| km: | 22.50 | km teren: | 0.00 | czas: | 01:39 | km/h: | 13.64 |
A pojechałem po Bajkę do pracy, nadrabiając trochę drogi, bo czemu by nie.

Zdjęcie ma na celu li tylko i wyłącznie zainteresowanie obywateli rzucających leniwe spojrzenia na wycieczki na głównej.

Autoportret ze znakiem© bezo
Zdjęcie ma na celu li tylko i wyłącznie zainteresowanie obywateli rzucających leniwe spojrzenia na wycieczki na głównej.
Sobota, 18 kwietnia 2009Kategoria Kręcenie się, Sam
| km: | 30.00 | km teren: | 5.00 | czas: | 02:00 | km/h: | 15.00 |
Po pierwsze - SZFAK!!! Przed sekundem coś się stentegowało i licznik padł. Może to i dlatego, że nie wymieniłem mu bateri, którą kupiłem przezornie. Ale wg. mnie, to z powodu skurwysyństwa i tyle. Dane wycieczki zatem są w stylu "na oko".
Tak czy siak się bujałem obserwując z radością oznaki wiosny i kontemplując rozbuchaną wegetację roślinną i szybowcową.

Pierwszy dostrzeżony przeze mnie hol tego roku. Wytrzepało zapewne adepta, bo termika na wiosnę ostra bywa. Ech...
Zaniosło mnie do Bystrej, bo czemu by nie. Rzut oka na Skrzyczne potwierdza, że moc zimy jeszcze mocna w nim jest.

I ten... od tych wiosen, szybowców i śniegów trochę mnie poniosło i zrobiłem autoportret, z wykorzystaniem najlepszych wzorców oraz surowych norm obowiązujących na naszej-klasie. I kurde mam wrażenie, że trafiłem w sedno.
Tak czy siak się bujałem obserwując z radością oznaki wiosny i kontemplując rozbuchaną wegetację roślinną i szybowcową.

holowanko© bezo
Pierwszy dostrzeżony przeze mnie hol tego roku. Wytrzepało zapewne adepta, bo termika na wiosnę ostra bywa. Ech...
Zaniosło mnie do Bystrej, bo czemu by nie. Rzut oka na Skrzyczne potwierdza, że moc zimy jeszcze mocna w nim jest.

Skrzyczne widziane z Bystrej Śląskiej© bezo
I ten... od tych wiosen, szybowców i śniegów trochę mnie poniosło i zrobiłem autoportret, z wykorzystaniem najlepszych wzorców oraz surowych norm obowiązujących na naszej-klasie. I kurde mam wrażenie, że trafiłem w sedno.

bezo z naszej klasy© bezo
Niedziela, 5 kwietnia 2009Kategoria Sam, Spacerniak
| km: | 17.50 | km teren: | 5.00 | czas: | 01:15 | km/h: | 14.00 |
No tak. Jak wreszcie udało mi się ruszyć tyłek i uwiarygodnić to dokumentacją fotograficzną, to photo.bikestats.eu technicznie się przerwał. Nonic.
W każdym razie bądź bynajmniej pokasłując cichutko wybrałem się na test drive wiosny oraz SLX'ów. Nie będę ich jeszcze chwalił, bo nie mam jeszcze pewności, czy udało mi się je odpowiednio wyregulować, ale było sporo momentów, w których mnie cieszyły mocno. Po latach chrobotów i breku zdecydowania przerzutek, teraz coraz częściej słychać miły klik przeładowywanych biegów.
Tylko takie jedno "ale". Lewą ręką wbijam przednie kciukiem a zrzucam wskazującym. I to jest jakby oki. Czego zatem prawa ręka zmuszona jest działać odwrotnie? Wbijanie wskazującym a zrzucanie kciukiem? Trochę mnie to skołowało i straciłem pewność, czy tak ma być, czy serwismeni coś pokombinowali? Wolałbym wiedzieć zanim polecę z reklamacją i się skompromituję :)
PS. Może jak Rachwalland zacznie działać, to okraszę zdjęciem abo i dwoma.
***
Zadziałało - zdjęcioza zatem.
Późny wylot na rower tej wiosny, poniekąd związany jest z tym, że remont. No jest. Jakoś tak nieetycznie ubierać się w śmieszne ciuszki i śmigać, zostawiwszy w domu majstra-szwagra, który pławi się w pyle.

Podobnie jak szwagier w pyle pławią się książki i w ogóle wszystko. Książki trochę ubraliśmy. Ciekawe, czy to coś da.

Tak czy siak niedziela, szwagier nie pyli, Bajka się kształci w Krakowie, więc śmigłem w Wapienicę z przyrodą się zbratać.

Przyroda jeszcze surowa, bo w górach leży całkiem sporo śniegu, który właśnie taką wzburzoną rzeczką spływa w doliny.
Jest w tej rzeczce takie miejsce, które zazwyczaj szpanersko pokonuję jadąc dzielnie. Miejsce wciąż to samo, ale czas jeszcze nie ten. Rzeczka ma tam jeszcze ponad pół metra głębokości i nurt jakiś taki nerwowo żwawy. Jak nie przymierzając żbik. Lub łoś dajmy na to.
Dlatego jak ten łoś objechałem rzeczkę mostkiem i strzeliłem zdjęcie bajkowi w nowych szatach.

PS.2.
HA! Już wiem, co z tymi manetkami, kciukami itd. ODWROTNA SPRĘŻYNA kurde :)
W każdym razie bądź bynajmniej pokasłując cichutko wybrałem się na test drive wiosny oraz SLX'ów. Nie będę ich jeszcze chwalił, bo nie mam jeszcze pewności, czy udało mi się je odpowiednio wyregulować, ale było sporo momentów, w których mnie cieszyły mocno. Po latach chrobotów i breku zdecydowania przerzutek, teraz coraz częściej słychać miły klik przeładowywanych biegów.
Tylko takie jedno "ale". Lewą ręką wbijam przednie kciukiem a zrzucam wskazującym. I to jest jakby oki. Czego zatem prawa ręka zmuszona jest działać odwrotnie? Wbijanie wskazującym a zrzucanie kciukiem? Trochę mnie to skołowało i straciłem pewność, czy tak ma być, czy serwismeni coś pokombinowali? Wolałbym wiedzieć zanim polecę z reklamacją i się skompromituję :)
PS. Może jak Rachwalland zacznie działać, to okraszę zdjęciem abo i dwoma.
***
Zadziałało - zdjęcioza zatem.
Późny wylot na rower tej wiosny, poniekąd związany jest z tym, że remont. No jest. Jakoś tak nieetycznie ubierać się w śmieszne ciuszki i śmigać, zostawiwszy w domu majstra-szwagra, który pławi się w pyle.

remont© bezo
Podobnie jak szwagier w pyle pławią się książki i w ogóle wszystko. Książki trochę ubraliśmy. Ciekawe, czy to coś da.

książki© bezo
Tak czy siak niedziela, szwagier nie pyli, Bajka się kształci w Krakowie, więc śmigłem w Wapienicę z przyrodą się zbratać.

Wapienica© bezo
Przyroda jeszcze surowa, bo w górach leży całkiem sporo śniegu, który właśnie taką wzburzoną rzeczką spływa w doliny.
Jest w tej rzeczce takie miejsce, które zazwyczaj szpanersko pokonuję jadąc dzielnie. Miejsce wciąż to samo, ale czas jeszcze nie ten. Rzeczka ma tam jeszcze ponad pół metra głębokości i nurt jakiś taki nerwowo żwawy. Jak nie przymierzając żbik. Lub łoś dajmy na to.
Dlatego jak ten łoś objechałem rzeczkę mostkiem i strzeliłem zdjęcie bajkowi w nowych szatach.

Rower© bezo
PS.2.
HA! Już wiem, co z tymi manetkami, kciukami itd. ODWROTNA SPRĘŻYNA kurde :)
Niedziela, 15 marca 2009
| km: | 0.00 | km teren: | 0.00 | czas: | km/h: |
Jak się zaczynam zastanawiać, co ze mną nie tak, że nie jeżdżę zimą, to natychmiast przypominam sobie, że do 16.00 jestem uwiązany pracą a potem jest ciemno, i od razu mi lżej. Alibi na weekendy nie mam ale jak pokombinuję, to coś się trafi. Ergo - jestem trochę beznadziejny.
Ale nic - się poprawi. Jeszcze tylko jakiś remont mieszkaniowy dobiegnie do upragnionego końca i skończą się wymówki. Trzeba będzie się wziąć za kręcenie.
Tymczasem zająłem się przeszczepami rozmaitych elementów, które w zasadzie spowodowały, że z mojej Cresty została już tylko rama. Cała reszta jest z zupełnie innej beczki.
I tak o:

Znaczy ładny poranek, co nie?
W zeszłym roku trochę się wykorbiłem - o tu bęc!, co spowodowało deformację kierownicy. Dokulałem się do końca sezonu ale wymiana była konieczna.

Przy okazji klamki i manetki też się wymieniły, bo stare były... no cóż - stare po prostu. Jednak nie to stanowi KLU przeszczepów.
Klu z tyłu wygląda tak

A z przodu owak

Żem se SLX'a zafundował :)
Myślę, że jest bardzo twarzowy.
Miał być dziś objazd ćwiczebny ale się nie udało. No trudno.
Ale nic - się poprawi. Jeszcze tylko jakiś remont mieszkaniowy dobiegnie do upragnionego końca i skończą się wymówki. Trzeba będzie się wziąć za kręcenie.
Tymczasem zająłem się przeszczepami rozmaitych elementów, które w zasadzie spowodowały, że z mojej Cresty została już tylko rama. Cała reszta jest z zupełnie innej beczki.
I tak o:

widok z okna© bezo
Znaczy ładny poranek, co nie?
W zeszłym roku trochę się wykorbiłem - o tu bęc!, co spowodowało deformację kierownicy. Dokulałem się do końca sezonu ale wymiana była konieczna.

kiera© bezo
Przy okazji klamki i manetki też się wymieniły, bo stare były... no cóż - stare po prostu. Jednak nie to stanowi KLU przeszczepów.
Klu z tyłu wygląda tak

SLX tył© bezo
A z przodu owak

SLX przód© bezo
Żem se SLX'a zafundował :)
Myślę, że jest bardzo twarzowy.
Miał być dziś objazd ćwiczebny ale się nie udało. No trudno.
Niedziela, 16 listopada 2008
| km: | 0.10 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:01 | km/h: | 6.00 |
Szfak!
Się działo ostatnio dużo. Egzaminy jakieś, przeprowadzki i inne takie. W efekcie rower stoi odłogiem na słonecznym balkonie a mnie od czasu do czasu coś trafia.
Ale dziś (wczoraj w sensie) rzeczy się poukładały fortunnie.
Bo tak:
Bajka pojechała w świat uczyć się jak go ratować a pogoda jak to pogoda - słoneczy listopad pełną mordą. Miałem do odebrania z poprzedniego mieszkania jakieś listy, miałem kupić jakąś plandekę i w ogóle miałem sporo powodów, żeby wszystko to obskoczyć na rowerze.
Już przed dziewiątą ubrany byłem w odpowiednią kreację, sprawdziłem ciśnienie w kołach, coś tam posmarowałem oraz zmieniłem opatrunek ze srebrnej taśmy na siodełku. Wrzuciłem do plecaka pompkę, szpargały i wywlokłem rower z balkonu. Wskoczyłem w buty i wziąłem klucze z wieszaka przy drzwiach.
No właśnie... klucze...
Do domu są, od piwnicy nawet też, że nie wspomnę o kluczyku od skrzynki na listy. Nie ma tylko tych od blokady roweru. Powinny być dwa a nie ma żadnego. Nigdzie. Przeszukałem całe mieszkanie i nic. Jako, że trasa wymagała przynajmniej dwukrotnego przypięcia roweru, z żalem oraz wkurwem musiałem z rowerowania zrezygnować.
Szfak, jak na wstępie wspomniałem.
Się działo ostatnio dużo. Egzaminy jakieś, przeprowadzki i inne takie. W efekcie rower stoi odłogiem na słonecznym balkonie a mnie od czasu do czasu coś trafia.
Ale dziś (wczoraj w sensie) rzeczy się poukładały fortunnie.
Bo tak:
Bajka pojechała w świat uczyć się jak go ratować a pogoda jak to pogoda - słoneczy listopad pełną mordą. Miałem do odebrania z poprzedniego mieszkania jakieś listy, miałem kupić jakąś plandekę i w ogóle miałem sporo powodów, żeby wszystko to obskoczyć na rowerze.
Już przed dziewiątą ubrany byłem w odpowiednią kreację, sprawdziłem ciśnienie w kołach, coś tam posmarowałem oraz zmieniłem opatrunek ze srebrnej taśmy na siodełku. Wrzuciłem do plecaka pompkę, szpargały i wywlokłem rower z balkonu. Wskoczyłem w buty i wziąłem klucze z wieszaka przy drzwiach.
No właśnie... klucze...
Do domu są, od piwnicy nawet też, że nie wspomnę o kluczyku od skrzynki na listy. Nie ma tylko tych od blokady roweru. Powinny być dwa a nie ma żadnego. Nigdzie. Przeszukałem całe mieszkanie i nic. Jako, że trasa wymagała przynajmniej dwukrotnego przypięcia roweru, z żalem oraz wkurwem musiałem z rowerowania zrezygnować.
Szfak, jak na wstępie wspomniałem.
Poniedziałek, 20 października 2008Kategoria Kręcenie się
| km: | 6.20 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:41 | km/h: | 9.07 |
Czwartek, 16 października 2008Kategoria Kręcenie się
| km: | 5.60 | km teren: | 0.00 | czas: | 00:32 | km/h: | 10.50 |
Wtorek, 14 października 2008Kategoria Kręcenie się
| km: | 13.10 | km teren: | 0.00 | czas: | 01:00 | km/h: | 13.10 |
Castorama czy coś tam.
Wtorek, 7 października 2008Kategoria Kręcenie się, Sam
| km: | 25.90 | km teren: | 0.00 | czas: | 01:55 | km/h: | 13.51 |
Kręcenie się w okolicach Castoramy, z powodu "Chyba nie kupię nowego roweru, bo muszę kupić panele, kafelki, srelki do nowego locum".
No bo niby fajnie, że idziemy wreszcie mieszkać na something like swoje, ale niemalże automatycznie wizja nowego bajka, która była już prawie namacalne, rozmywa się w atmosferze remontu i innych takich.
Czyli jest taka "hura" na podkładzie z "ech" :).
Acha, jeszcze obrazek, który mnie ujął :)

PS. A wieczorem pojechało się po Bajkę i dorobiło parę kilometrów w spacerowym tempie.
No bo niby fajnie, że idziemy wreszcie mieszkać na something like swoje, ale niemalże automatycznie wizja nowego bajka, która była już prawie namacalne, rozmywa się w atmosferze remontu i innych takich.
Czyli jest taka "hura" na podkładzie z "ech" :).
Acha, jeszcze obrazek, który mnie ujął :)

PS. A wieczorem pojechało się po Bajkę i dorobiło parę kilometrów w spacerowym tempie.

